Pechowa latarnia
Nie ma szczęścia ten słup oświetleniowy na Placu Mickiewicza w Andrychowie. Ale też nie mają szczęścia kierowcy, którzy go powalają, bo ponowne ustawienie to koszt około dwóch tysięcy złotych. A kamery wszystko widzą…

Słup, który widać na zdjęciu padał w ciągu tygodnia dwa razy, powalony przez parkujące tutaj samochody. W sumie, od zeszłego roku taranowano go pięciokrotnie. Za każdym razem zjawiała się ta sama firma (Góra Maciej - Zakład elektroinstalacyjny) z Wadowic, która wymieniała słup, instalując na nim lampę.
- W zeszłym roku jeden słup kosztował ok. 1,7 tys. zł – mówi Jerzy Dwojak, kierownik Wydziału Drogownictwa w UM w Andrychowie.
Na pięć wypadków– również ten ostatni – dzięki monitoringowi trzy razy udało się ustalić sprawcę. Tym razem, jak i najczęściej poprzednio, był to kierowca samochodu dostawczego. Straż Miejska już prowadzi dochodzenie w tej sprawie, a kosztami wymiany słupa obciąży ubezpieczyciela samochodu z jego polisy OC.
Zapytaliśmy kierownika Jerzego Dwojaka, co zrobić z takim słupem, skoro już pięć razy był powalany?
- Oczywiście, myślimy o tym i zabezpieczymy go już po ukończeniu prac przy fontannie, którą też trzeba będzie chronić – mówi Jerzy Dwojak. – Stanie tam tuż obok słupa duży kwietnik, który go osłoni.
Trzeba jeszcze wspomnieć, że na Placu Mickiewicza nie wolno parkować. Niebawem będzie tam nowa organizacja ruchu, która dopuści do wjazdu na plac tylko samochody dostawcze i mieszkańców, ale z czasem postoju do 20 minut.


























